O autorze
Tata 2,5-letniego Kubusia, doktorant psychologii (praca nt „Zdrowie psychiczne w wyniku oddziaływań filmoterapeutycznych lub biblioterapeutycznych – zmiana, metapoznanie i komunikacja), psycholog kliniczny i psychoterapeuta, z 9-letnim doświadczeniem prowadzenia pomocy psychologicznej (m.in. z wykorzystaniem filmu i książki), twórca autorskiego programu nauczania Psychologii w Bednarskiej Szkole Realnej, autor inteligentnie wymyślonego Kursu dla Rodziców w Sc4P&B, miłośnik nart i podróży.

Rodzice, przestańcie mówić dziecku „Nie płacz!” cz.2

http://s.babyonline.pl/i/niemowle-placz-emocje-GALLERY_MAI2-6906.jpg
Słowa „Nie płacz” w ciągu pierwszych sześciu lat życia dziecka padają tysiące razy (2-3 razy dziennie daje 365 x 2/3 = 730/1095 razy w ciągu roku). Stają się swoistym treningiem rodzicielskim Nie czuj. Owe słowa stają się wzorcem odnoszenia się emocjonalnego dziecka do siebie samego. Jaki ten wzorzec jest? O tym za chwilę.

„Nie płacz” w ustach rodzica tworzy klimat emocjonalnego osamotnienia od pierwszych miesięcy życia dziecka. Dziecko uzyskuje w ten sposób informację, że część jego odczuć, emocji, jest selekcjonowana i nieakceptowana. A przecież, w zdrowej rodzinie każde uczucie ma prawo zaistnieć. Każde!

Możliwość zaistnienia każdego uczucia daje poczucie, nie tylko dziecku, docenienia, bycia wartościowym, ważnym i kochanym.

„Nie płacz” i konsekwencje tych słów tworzą dramatyczne równanie

= Nie mów tego, co czujesz = Nie okazuj tego, co czujesz = Nie czuj = Nie czujesz tego, co czujesz = Zduś to, co czujesz = Nie interesuje mnie, co czujesz. Ja wiem lepiej co czujesz = Popełniasz błąd czując to, co czujesz = Ukrywaj przed sobą, co czujesz = Ukrywaj przed innymi, co czujesz = Ukrywaj przede mną, rodzicem, co czujesz = Nie mów mi, rodzicowi, co czujesz =

własne dookreślenia, co oznaczają te słowa dla Was dopiszcie sami.

„Nie płacz” wiąże się w przyszłości z trudnościami w mówieniu o uczuciach, w okazywaniu uczuć, w doświadczaniu uczuć, w regulowaniu emocji, we współdzieleniu i współodczuwaniu emocji, w rozumieniu, nazywaniu i komunikowaniu emocji. A więc ów dziecięcy wzorzec streszcza się w słowach „Nic nie czuję” albo „Nie wiem, co czuję” wraz z konsekwencjami tych stanów.


„Nie płacz” wpisuje się w szerszy program rodzicielskiego treningu w pozbawianiu przyjemności w sferze czucia (piszą o tym Steiner i Tryjarska). W szerszym planie, ów trening w nieodczuwaniu przyjemności w oddziaływaniu rodziców na dziecko polega na ograniczaniu umiejętności dziecka do rozpoznawania i komunikowania tego, co dla niego jest korzystne/niekorzystne. Wyraża się to np. takimi zachowaniami, jak zmuszanie do noszenia niewygodnych ubrań, jedzenia niesmacznych dań, ograniczanie wyrażania bólu, dyskomfortu, protestu i niezadowolenia, ograniczanie aktywności fizycznej i czerpania z niej przyjemności, strofowanie za zbyt głośne i radosne zachowanie.

Trening ten ogranicza rozwój i samorozwój dziecka w sferze czucia. A nawet, jak twierdzą Steiner i Tryjarska, całkowicie uniemożliwia już dorosłemu człowiekowi korzystanie ze sfery czucia, co będzie skutkować zaburzeniami psychicznymi. Czy taka jest intencja rodziców, gdy mówią „Nie płacz” albo „Nie dotykaj, bo pobrudzisz sobie ręce”? Nie ma dzieciństwa bez smutków i smuteczków, dramatów większych i mniejszych. Pozwólmy dziecku wyrażać każdy stan emocjonalny, nie ograniczając go w tym, nie strofując i nie narzucając własnego oglądu sytuacji problematycznej dla dziecka.

Wojciech Łępicki, Sc4P&B
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...