O autorze
Tata 2,5-letniego Kubusia, doktorant psychologii (praca nt „Zdrowie psychiczne w wyniku oddziaływań filmoterapeutycznych lub biblioterapeutycznych – zmiana, metapoznanie i komunikacja), psycholog kliniczny i psychoterapeuta, z 9-letnim doświadczeniem prowadzenia pomocy psychologicznej (m.in. z wykorzystaniem filmu i książki), twórca autorskiego programu nauczania Psychologii w Bednarskiej Szkole Realnej, autor inteligentnie wymyślonego Kursu dla Rodziców w Sc4P&B, miłośnik nart i podróży.

Rodzice, przestańcie mówić dziecku „Nie płacz!” cz.3

Chciałem pokazać Państwu konsekwencje tak niewinnych słów jak „Nie płacz”. Dzisiaj o innej specyfice tych słów. Napisałem w drugiej części, że te słowa stanowią dla dziecka wzorzec odnoszenia się emocjonalnego do siebie samego. Spróbuje to pokazać w pewien sposób, zwrócić uwagę na pewne kwestie. Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Dziecko płacze, a matka/ojciec/babcia/dziadek/ciocia podchodzi i ucisza dziecko słowami „Nie płacz”. Dziecko jeszcze chwile kwili, ale w pewnym momencie milknie, słysząc coraz bardziej stanowczy głos rodzica. Choć warto zwrócić uwagę, że wpływ słów na dziecko ujawnia się nieco później niż wpływ niewerbalny. Wcześniej dziecko nie reaguje na słowa rodzica i wciąż płacze.

Ta uciszająca reakcja dziecka na słowa rodzica zaczyna stanowić wzorzec. Jakie treści w tej wymianie komunikacyjnej są przekazywane?



1. Dziecko rezygnuję z tego, co czuje i komunikowania tego, co czuje.
2. Rodzic wydaje polecenie, co ma zrobić dziecko.
3. Dziecko słucha się rodzica i postępuje zgodnie z poleceniem rodzica.
4. Rodzic usatysfakcjonowany posłuszeństwem dziecka odstępuje od wywierania nacisku.


Ten sam wpływ słów Innego na dziecko/dorosłego ujawnia się później w innych, a nawet niemal każdej, sytuacji. Otóż, już dorosłe dziecko uznaje za rzeczywistość nie to, co czuje, lecz to, co Inni powiedzą mu, że czuje, ma czuć, albo nie czuje. Takie dorosłe dziecko bardziej ufa nie swoim odczuciom, lecz deklaracjom Innych, ich opisowi i diagnozie rzeczywistości. Dlatego też o ich (dzieci) własnym poczuciu wartości decyduje lustro społeczne, co inni powiedzą, nie powiedzą, skrytykują, ocenią itp. Rzeczywistością stają się opinia i ocena innych. A własna umiejętność oglądu rzeczywistości minimalizuje się.

Ładna jestem wtedy, gdy inni tak powiedzą, a nie gdy sama tak uważam, zresztą, czy ja mam na ten temat jakieś zdanie. Mądry jestem, gdy nauczyciel tak powie, a nie gdy sam spostrzegam i oceniam, że zrobiłem coś mądrego. Nie zrobię nic nowego, twórczego, innowacyjnego, gdyż „mogę pobrudzić sobie rączki”. Nie zrobię sam z siebie czegoś, np. założę własną firmę, bo przecież „mam nie wchodzić w kałużę”. Nie zrobię czegoś po swojemu, bo przecież „mam robić to, co każą rodzice, np. nosić za ciasne ubrania”. Nie okażę zadowolenia i spontanicznej radości, bo przecież „nie wolno zbyt głośno hałasować”.

Wart jestem tyle, na ile inni mnie wyceniają. Inni lepiej wiedzą, co czuję i co boli, jaka jestem, więc po co zawracać sobie głowę samoświadomością i poczuciem własnej wartości, skoro mam innych poczucie mojej wartości. Kim jestem? Nie wiem. Nie było czasu na błędy, weryfikacje, próby, poprawy i refleksje, zranienia i opatrunki, przecież ona/oni nie chcieli, abym się smuciła, aby bolało, a nawet niepohamowanie cieszył. Oni mówili co i jak, co mam robić a czego nie robić, czuć i nie czuć. Takie dzieci rodzice programują w sposób odrealniający sferę uczuć i emocji, a przez to w sposób uniemożliwiający bycie szczęśliwym, trwałe bycie w bliskich i intymnych związkach.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze dwie kwestie. Najczęściej Ci, którzy mówią „Nie płacz”, wyręczają się słowami w miejsce przytulenia. Natomiast Ci, którzy przytulają rzadko kiedy używają słów. Przytulenie uspakaja i łagodzi stan emocjonalny a więc przynosi efekt nie płacz. „Nie płacz” werbalne narzuca stan emocjonalny dorosłego kosztem stanu odczuwania dziecka. Druga kwestia jest następująca. „Nie płacz” o tyle jest nie wskazane, że dla dziecka zlewa się z innymi podobnymi komunikatami:

- nie hałasuj
- nie przeszkadzaj
- nie gramol się
- nie właź w kałużę
- nie marudź
- nie narzekaj
- nie wybrzydzaj
- nie denerwuj mnie
- nie.....

te komunikaty łączy intonacja. Wokalnie wszystkie te komunikaty wypowiadane są w bardzo podobny sposób, dlatego dla dziecka „Nie płacz” oznacza robienie czegoś niewłaściwego, niepożądanego. Rzadko kiedy „Nie płacz” intonacyjnie jest kojące, przytulające, uśmierzające.

Skutki werbalnego „Nie płacz” są takie, że w domu nie mówi się emocjach, bo komuś może być przykro, gdy ujawni się swoje emocje. A przecież najważniejsze jest, aby nikomu nie było przykro, choć i nie miło/wesoło, bo najczęściej jest obojętnie, szaro, bezemocjonalnie, martwo. Skutek jest też taki, że dziecko z bagażem „Nie płacz” rzadko kiedy mówi o emocjach, a to, co mówi najczęściej jest myleniem uczuć z odczuciami somatycznymi.

Dzisiaj w tramwaju widziałem akcję „Zrób miejsce do przejścia i zdejmij plecak”. Czy czeka nas akcja społeczna „Pozwólmy dzieciom okazywać wszelkie emocje”, „Pozwólmy dzieciom płakać”?

Wojciech Łępicki, Sc4P&B
Trwa ładowanie komentarzy...